To pytanie nurtuje mnie od 16 lat. Nie jest to jedyne dręczące mnie pytanie. Nie mniej jednak …Zbyt długo zastanawiam się nad różnymi możliwościami podjętej decyzji. Choć i tak w 98% podejmuję je impulsywnie i bez zastanowienia nad konsekwencjami. Działając jak z automatu. Czuję że istnieje nieskończenie wiele wszechświatów, a każda decyzja rodzi kolejne.

Weźmy chociaż decyzje o wyborze filmu w kinie. Każda decyzja się wydarzy tylko, która będzie dla nas miała ciąg dalszy? Nasze decyzje mógłbym porównać do kropli spadającej na taflę wody, przez co powstaje fala. Czasem wystarczy jedna mała kropla by urwać ucho od dzbanka i cała zawartość rozlała się po podłodze. Gdyby się cofnąć w czasie, co by było gdybym nie był wówczas w tamtym garażu, czy w tym pokoju. Bez tych wszystkich rozmów na czatach. Jaki to by miało wpływ na moje dzisiejsze życie? czy nadal bym uciekał przed relacjami i związkami? Fascynuje mnie efekt motyla. To w jaki sposób rozmowa dwóch nastolatek w Tajlandii może mieć wpływ na wybór prezydenta w USA. Czy jest to możliwe? Akcja i reakcja. Rozmawiasz z dziewczyną, wywołuje to pewne emocje, a następnie reakcję, którą przenosi na znajomych w pracy przez co koleżanka zrezygnuje z pójścia na randkę by posiedzieć z przyjaciółką. Zajmują stolik w restauracji, i przez przypadek spotykają byłego chłopaka jednej z nich…. takie podejście jak z taniego romansu. Co by było, gdyby na początku chłopak nie wrócił do domu? jak zmieniła by się ta historia? Zastanawialiście się czy brak soli w domu dziadków hitlera mógłby uchronić Europę przed II wojną światową?Czy też gdyby jego dziadek wyjechał do stanów w ramach otrzymania nowej pracy ? Mógłby zostać prezydentem USA a wówczas nie wiadomo jak potoczyły by się losy świata. Wracając do moich przemyśleń…. Męczą mnie chociażby z powodu deja vu. To uczucie że wie się jak będzie wyglądać najbliższa przyszłość. To gdzie się zmierza bez wpływu na bieg wydarzeń. Doprowadza to do szału jak i myśli w stylu, co by było gdyby. Ile bym dał by ktoś sprawił coś niespodziewanego. Coś na tyle zaskakującego, bym tego nie przewidział. Tego nie ma w mojej wersji historii, a zbliża się ku napisom końcowym. Co by było gdybym te 12 lat temu powstrzymał się i nie zgodził na pojechanie do szpitala?Czy Ania I. wróciłaby do Zielonej Góry? czy też w ogóle nie rozpoczęła studiów w Opolu. Co jeśli ruda nadal by żyła? Często żałuję że to wszystko się wówczas nie zakończyło … Dobranoc

Ps. Na blogu wychodzą wpisy nieco spłycone… mam nadzieję że więcej czasu poświęcone na miesięcznik sprawią że artykuły będą bardziej sensowne

[0]
0.00 zł Zobacz

Formularz zamówienia

NazwaCena
Anuluj