Wstęp

 

Postanowiłem pisać, starając się zdążyć przed śmiercią. Ukończyć, choć tę jedną i jakże ważną dla mnie historię. Pisać codziennie, starając się zapełnić, choć kilka stron, wspomnieniami, rozmowami, czy też wysyłając kilka listów do czytelników. Podstawowe pytanie, jakie się pojawia, to czy pozwolę sobie na niedoskonałość. Drugie czy wytrwam w codziennym pisaniu, jeśli jednak dzień wyda mi się aż nadto nieciekawy, cofnę się do jednego z wydarzeń z przeszłości, czasem do swych nocnych koszmarów. Jest 17 lutego, a ja mam do nadgonienia 17 dni. Jakie to było do przewidzenia.

1 Luty

 

Tak oto powstaje pamiętnik. Parę stron kreślonych każdego dnia. Historia zmagania się z twórczą niemocą, demonami umysłu, czy przeciwnościami losu. Od wielu lat walczę sam ze sobą, starając się zdążyć przed przejściem na tamten świat. Zrobiłem wiele głupich rzeczy, by zostać wyśmianym, zapomnianym, czy znienawidzonym. Chciałem, by było łatwiej zrobić ten jeden krok. W chwilach gdy zalewu pozytywnych emocji, uruchamiał się wewnętrzny ekshibicjonista, który wręcz krzyczy:

Tutaj jestem, patrzcie na mnie. Chcę się z Wami czymś podzielić.

Zastanawiam się nad ważną kwestią, czy uda mi się wypełnić ten miesiąc. Sprawić by powstała historia jednego miesiąca walki o pozostanie przy życiu, a co najważniejsze o to by realizować jedno z marzeń. Bycie twórcą, a nie tylko biernym odbiorcą tego co mnie otacza. Różne światy, ogrom historii kłębi się w mojej głowie. Natłok myśli często mnie paraliżuje. W głowie szaleje tornado słów, obrazów. Na papierze jednak pozostaje pustka, jedna wielka biała plama. Jako że jest pierwszy luty, czas by napisać parę słów o sobie. Jestem Adam, Adaś, przez kuzyna zwany pyrlikiem. W pewnym okresie mój pseudonim przekształcił się w spirola, jednak powoli od niego odchodzę, na rzecz sołtysa. Co prawda byłem nim jedynie przez cztery lata, jednak sprawia, że mam chęć by działać. Wszak taki tytuł zobowiązuje.  Mieszkam sobie w małej miejscowości niedaleko Gliwic. Rocznik 88. Pokolenie z pogranicza wieków. Praktycznie od dziecka chciałem być jak wybrańcy bogów. Zostać znanym twórcą, umrzeć w wieku dwudziestu siedmiu lat i dołączyć do grona wiecznie młodych. Moja twórczość, jest jednak w powijakach, więc i życie trwa i jest nadal przede mną. Od kilku lat pracuję na kopalni. W swej krótkiej karierze górnika, byłem świadkiem burzliwych protestów, jaki i bardzo spokojnych dni, gdy pilnowałem transportu urobku. W wolnych chwilach po pracy oglądam seriale, czytam książki. Czasem spotykając się ze znajomymi. Tak więc dzielę swoje życie pomiędzy domem, pracą a poniedziałkową terapią. O samej terapii napiszę innego dnia, zapewne po zrelacjonowaniu jej przebiegu. Na dziś to już wszystko o mnie. Muszę to dozować, by nie wyjawić wszystkiego już pierwszego dnia. Wracając do swojego stanowiska pracy. Dzisiaj pracowałem na drugą zmianę. Ze względu na swoje ograniczenia, pracuję jedynie siedem godzin. Co mi mocno pomaga. Chociażby, dzięki temu mogę uniknąć tłumu na łaźni, gdy idę się umyć. Praca na tyle spokojna, że mogłem zadzwonić do Ani, chwilę rozmawialiśmy. Dziwne uczucie, a może też i dziwna relacja nas łączy. Stała się moją słodką tajemnicą. Nikt, nawet terapeutka, czy rodzina o niej nie wie. Żałuję że możemy się tak rzadko spotykać, ukradkiem. Niby przez przypadek. Padam, jutro znów do pracy, a rano trzeba jeszcze ogarnąć porządki w domu.

 

„Słońce już wzeszło i siedzę przy oknie, zasnutym mgłą mijającego życia.”

 

Nicholas Sparks

„Pamiętnik”