Cześć

Sam nie wiem w sumie czy dzień dobry, dobry wieczór czy zwyczajne hej. Kolejna przerwa, na moim blogu. Odnoszę wrażenie, że to miejsce jest podziurawione niczym ser szwajcarski. Miało być prywatnie z hasłem, ale coś nie wyszło i będzie publiczny

U mnie panuje chaos. Tysiąc myśli na sekundę, sukcesywnie odciągają od klawiatury. Tyle razy chciałbym coś przekazać, powiedzieć. A słychać jedynie bicie serca, przyśpieszony oddech. Jeszcze rok temu, po wyjściu ze szpitala, było wiele planów. Mógłbym nawet powiedzieć, że marzenia. Choć ten półroczny pobyt otworzył wiele ran, zakopanych wspomnień. Miałem jakiś plan na przyszłość, na kolejny dzień. I tak z września zrobił się grudzień i moje nieszczęsne przedawkowanie leków (czasem żałuję, że tak mało wziąłem:( ). Przy okazji poszukiwanie terapeuty, z którym mógłbym pracować nad swoimi demonami (o nich później).  Tak w okolicach lutego trafiłem do Tych, gdzie co poniedziałek staram się poskładać i poukładać to, co w emocjach i głowie. Ciążą mi dawne błędy, przez które coraz mocniej tonę. Jedynie te krótkie spotkania utrzymują mnie na powierzchni. Dzisiaj widziałem pewną alegorię z moim obecnym stanem. Samo przesłanie filmu ma głębszy sens. Ja w nim widzę siebie, gdzieś na dnie tej studni.

 

 


I pomimo pracy nad sobą, udało mi się zniszczyć relacje. Odrzucam bliskich, bo tak łatwiej myśleć o śmierci. Myślę o niej tak często, że mówię do niej po imieniu. Spotykam ją wieczorem, gdy szykuję się spać. Wyjście na zakupy, stają się wyczynem, gdy ciągnie, by skoczyć.Tak niewiele brakuje, by zgasić tę święcę. W takich chwilach, ciśnie mi się na usta, zwyczajne i proste słowo…

Chciałbym tak stanąć, gdzieś na rynku w Katowicach, Krakowie, Wrocławiu … i po prostu, z całych sił wykrzyczeć to jedno słowo. Jakże znane, polskie, niecenzuralne.

To powyżej, stało się wyznacznikiem mojej stabilności emocjonalnej. Niby słabe, może placebo, czasem kusi by wziąć je wszystkie naraz. Pójść spać i się nie obudzić. Bez nich, nie wiem czy spotkania na terapii nadążały by ze sklejaniem tych wszystkich dziur… jakie powstały w przeciągu mijającego tygodnia.


Tu i teraz. Takie moje małe marzenie. Egzystuję w świecie myśli, fikcji słów, czy też spoglądam na świat z perspektywy kosmosu i świata jutra. Dla mnie czas stał się bólem egzystencji. Są chwile, gdy mam tego wszystkiego dosyć. Głosów i płaczu tych wszystkich ludzkich dusz. Nie potrafię wyrażać emocji, przez co żyję cudzymi. Wchłaniam wszystko jak gąbka, a to rozrywa mnie od środka kawałek, po kawałku. Żyć tu i teraz, czuć i móc być pewnym swych emocji. Nie poddawać się pod ich ciężarem, by nie zrobić kolejnego błędu, kolejnej życiowej głupoty. Kiedyś miałem marzenie, by życie poświęcić na pisanie książek. Podróżować po świecie, w poszukiwaniu własnego ja. Nie potrafiłem i nawet nie chciałem słuchać, że przed samym sobą nigdy nie uda się uciec.

 

Kim jestem?

 

Jestem 30-letnim samotnikiem, który dąży do autodestrukcji.  Boję się kontaktu z ludźmi, przez co przykrywam to śmieszkowaniem. Czasem mówiąc o kolejnych genialnych projektach, które nigdy się nie spełnią. Boję się bliskości, cielesności. Jest to dla mnie bardzo bolesne, łatwiej jest mi uwierzyć, że mogę zostać prezydentem Rosji, niż spróbować zbudować rodzinę. Pisanie daje ulgę i świadomość, że istnieje nie tylko fizycznie.

Barbórka

W tym roku świętuję po raz 6 swoją własną Barbórkę. Trochę tak ironicznie trzeba przyznać, osoba co z wiarą jest na bakier i święto religijne. Ta praca wiele mi dała, jednak nadmiar bodźców, ludzi sprawia, że ulatuje ze mnie życie, zalewa mnie fala nieznanych mi emocji i targają we wszystkie strony.

 

Ps. poproszę o pytania, gdy zbiorę ich więcej, będę mógł napisać kolejny tekst… bardzo szczery. Napiszę o tym, czego w tym zabrakło.

A tymczasem jest grudzień, ciężki miesiąc na życie.

PS2. Parę spraw, nadktórymi muszę pomyśleć, moje marzenia, obecne i te z dzieciństwa, nadmierne wydawanie kasy, co siedzi u mnie w głowie

Ps3. Kiedyś myślałem że przełamię się jeśli pozbędę się prywatności, wskakując w sam środek swoich lęków i kompleksów pozując nago przed obiektywem. Taki emocjonalny ekshibicjonizm, efekt sesji mogę udostępnić, tylko napisz prywatną wiadomość….i zachowaj to dla siebie, albo zapomnij.