Wpadłem w spiralę. Doprowadzam życie do ruiny, by za chwilę marzyć o tym… by wszystko rozpocząć od nowa… Lepiej,bez patrzenia się wstecz…

To łatwo też można zauważyć na moim blogu. Co jakiś czas reaktywuję go. Zmieniam kategorie na które piszę. Raczej te, na które chciałbym pisać…. a jednak wracam do przeżyć i myśli z tym związanych na tu i teraz. Często się przez to powtarzając. Zatrzymałem się dobrych parę lat temu. Sam do końca nie pamiętam, co mogło to u mnie spowodować. Zachowuję się w sposób irracjonalny. Popełniam te same błędy, oczekując… że tym razem będzie inny wynik. Czy da się głową przebić metrowej szerokości mur? Wracam do punktu wyjścia. Ogromna potrzeba by zresetować życie, bloga, relacje. Nie wiem jednak, jak długo to jeszcze tak potrwa. Ile jeszcze razy będę potrzebować by “wznawiać” blogowanie. Czuję dyskomfort. Poczucie, że coś mnie nadal blokuje. Piszę bardzo krótkie wpisy, potrzebuję ogromu czasu i skupienia by zebrać myśli. Nawet na tych parę linijek tekstu. Na tym się wszystko zatrzymuje. Brak jakiej kolwiek odezwy od Was czytelników. Zniechęcenie narasta, by osiągnąć punkt bezsilności. Wówczas robię rzeczy, bardzo głupie. Chcąc udowodnić sobie i Wam, że jestem beznadziejny i lepiej by było gdybym wykorzystał te magiczne 10 gram. Teraz gdy to piszę, czuję, że jest to dla mnie ważne. Pragnę coś przekazać, a jednak znów mi nie wychodzi. Pustka w głowie a w emocjach dół. Jakże to żenujące, by takie niepowodzenia wywoływały tak silną chęć śmierci… miałem ukończyć tomik, może jutro to zrobię, idę spać.

[0]
0.00 zł Zobacz

Formularz zamówienia

NazwaCena
Anuluj