Natłok zbyt szczerych słów.
Pozostawione myśli, biegną gdzieś przed siebie.
Wracam do swego kąta, w pokoju samotności.
Tam jest mi cieplej, tam nie ma cudzych spojrzeń.

Tak mija mi ten dzień,
na spełnieniu myśli tej…
żyć, samotnym być.

Tyle pytań, ile bicia serc.
Zdjęcie maski, zalanej morzem łez.
Nie chcę już jej,
nie potrzebna mi.

Pozostała spalona skóra,
puste spojrzenie,
a na ustach gniew.

Cisza mego kąta,
pieśnią dla duszy mej.
Natłok zbyt szczerych słów,
czy bez tego było by mi lżej?