Miałem nadzieję, że mój pobyt w szpitalu jakoś mi pomoże. 

Tracę wszelkie nadzieje. Zwątpienie narasta. Uczucie że tylko zawodzę, czasem dochodzą do mnie myśli, po co zabieram czyjś czas. Myślami przeszedłem na tamtą stronę. Coś mnie tu jednak trzyma. Wrócić do chwili, gdy emocje były czymś nieobecnym. Wyprawą na Marsa. Koncentracja pryska, zgubiłem się gdzieś. To już nie to samo. Co co jest we mnie, zostało zgnilizną człowieka. Mógłbym zniknąć, a to co sprawia, że czasem, ktoś mnie dostrzeże są głośno wypowiedziane pragnienie śmierci. Zanim rozpocząłem pisanie tego posta, miałem milion myśli. Poukładane, by jakoś sensownie brzmiało. Zawiesiłem konto na fb. Nie mam siły na rozmowę. Nie mam siły na codzienny rolecoster. Ten cholerny dzień świstaka. Poczucie wstydu, beznadziejności własnego ciała, życia, myśli.

Czy to co czuję jest prawdziwe? Czy moje potrzeby, naprawdę są tym… Czego pragnę? Moja twórczość dogorywa, a ja wraz z nią. Codziennie, są chwile, gdy pragnę pozostać w szpitalu, by chronić przed samym sobą, to co pozostało, te mikroskopijne fragmenty osobowości. Proszę nie dzwonić, nie pisać. W sumie to i tak nic nie da.

[0]
0.00 zł Zobacz

Formularz zamówienia

NazwaCena
Anuluj