Jestem w trakcie terapii. Mija połowa czasu, w szpitalu. 

Przyszedłem do szpitala, gdzie miałem pokonać swój lęk, zrozumieć swoje ciągłe zmęczenie. Zamiast odpowiedzi, pojawiają się niepewność, złość i zrezygnowanie. Niepewność, poczucie, że to nie tak, jak myślałem. Z każdym dniem wyłania się obraz CHAD. Czy to czego pragnę, co mówię, robię… Co jeśli to wszystko jest, jedynie impulsem chorego umysłu. Chwilową potrzebą. Potrzeba bliskości, związku. Gdzie w tym wszystkim odnaleźć siebie.

Wszystko w moim życiu wydawało się poukładane. Nawet, gdy myśli rozwijały prędkość światła, a nowe pomysły przykrywały te dotychczasowe. Z drugiej strony, te dni, miesiące gdy ciężko się zmobilizować do ugotowania obiadu. Z roku na rok wszystko się nawarstwia. Granice, kontrola gdzieś zniknęły. Zgubiłem się w wieku 12 lat. Jestem tego świadomy, jednak nic z tego nie wynika. Przeraża mnie to, ile w tym życiu jest mnie samego. Kim w końcu jestem, dokąd zmierzam. Rozmowy stają się udręką, muszę się niezwykle skupiać na tym co słyszę, widzę. Wiele rzeczy umyka, rozpływa się poza granice percepcji. Czuję się martwy, a jednak ciało dryfuje gdzieś w czasoprzestrzeni. Jak zrozumieć, odgadnąć… Czy moja potrzeba bliskości, związku płynie z serca, jest faktycznie tym czego potrzebuję a nie tylko impulsem wywołanym manią czy depresją.

Złość ogarnia mnie, że jestem taki beznadziejny, że nie potrafię normalnie funkcjonować i żyć. Tak po prostu, założyć rodzinę, chodzić do pracy. Dryfuje gdzieś myślami, żyję ułudą bez gruntu pod nogami i nadzieją że to co tworzę ma jakąś wartość, jakiś sens.

O 17 lat za długo pragnę umrzeć, by teraz to wszystko naprawić, i żyć jakby nic się nie wydarzyło.

[0]
0.00 zł Zobacz

Formularz zamówienia

NazwaCena
Anuluj