Tekst w trakcie pisania

 

 

Tak oto, lat niespełna trzydzieści, kroczę po ziemi, a chaos mnie pochłania i skrywa się w sercu mym. Zatruwa umysł, poraża zmysły. Kroczę więc w jeziorze obrzydzenia, zanurzając swe wątłe ciało, zmierzam do wyspy osamotnienia. Do przystani, gdzie spocznę a z mych trzewi, wyrośnie kwiat, czarną różą zwany. Pozostanie ten kwiat, na tej wyspie osamotnienia. Nadejdzie w końcu ten czas, ciekawość zwabi ludzi, a z nimi nadleci wiatr. Drogi wędrowcze nie zważaj na różę, rosnącą na wyspie osamotnienia. Chronią ją fale zwątpienia, pragnienie cierpienia. Odejdź póki czas, póki róży nie zerwał wiatr. Zasieje ona w was, zwątpienie, cierpienie utraconych szans. Pozostaw ją tam, gdzie serce me, przestało bić. W ciemnej jaskini, gdzieś pod dnem morza.

[0]
0.00 zł Zobacz

Formularz zamówienia

NazwaCena
Anuluj