Poniżej prezentuję zarys fabuły filmu….Ma on zapoczątkować serię filmów z życia osób dotkniętych różnymi problemami emocjonalnymi, życiowymi. Mam nadzieję, że uda się rozpocząć dyskusję na temat zdrowia psychicznego w Polsce.

Dzień lęku… Film pragnę zrealizować dzięki wsparciu patronów (link do profilu), zakupie mojej pracy na gogle play czy przy wsparciu sponsora.

Krótki zarys filmu.
Scena pierwsza.
Stoję na dworze oparty o ścianę pizzerii. Mówię o czym będzie film, o lęku który mnie ogarnia. O tym dlaczego tutaj jestem i co za chwilę się wydarzy. Wracam do środka, na stół podają pizze, luźne rozmowy. Światło staje się ostrzejsze, głosy zlewają w jeden harmider a na głowie pojawia się sznur zaciskany przez postać w masce. Ręce drżą i nie potrafię niczego pokroić, odkładam sztućce i wychodzę, zostawiając rzeczy. W drodze do domu mijam mężczyznę z psem na smyczy. Po kilku metrach słychać szczekanie zza płotu. Wchodzę do domu, idę się kąpać, w spodenkach schodzę do kuchni, robię kanapki i biorę tabletkę.

Scena druga.
Ukazanie snu (odcienie fioletu, niewyraźnie.) idę nago w stronę kamery, środek lasu. W tle słychać szczekanie psów, po chwili strzał. Zanik obrazu i pisk. Stoję przed obiektywem w masce konia drugi strzał. Budzę się, podchodzę do okna i odciągam rolety. Światło mnie razi, przez co leżę na podłodze. Zwijam się w kłębek i leżę przez chwilę.

Scena trzecia.
Oglądam telewizję, a w niej zamachy, wypadki, choroby. Dzwoni telefon, rozmawiam. Mówię że się źle czuję i że dziś nie przyjdę. Nie tłumaczę się, nie mam siły. Szukam prezentu w pokoju, przeszukuję wszystkie półki. Wyrzucam wszystko na środek pokoju. Krzyk…. Ubieram się w pośpiechu, idę chodnikiem patrząc jak nadjeżdżają samochody. Mijam cmentarz, zatrzymuję się przy kościele. Mówię o pustce.

Scena czwarta.
Pizzeria, siedzę z dziewczyną przy stoliku, zamyślony patrzę przed siebie, dziewczyna opowiada co się działo gdy wyszedłem. Ma moje rzeczy. Chce bym ją gdzieś zawiózł. Pyta czy ją słucham, robi wyrzuty. Wychodzi. Płacę rachunek i wychodzę, spotykam człowiek proszącego o kupno telefonu by mógł wrócić do domu. Daję się oszukać. Idę chodnikiem do domu. Widok z dronu.

Scena piąta.
Leżę na rozrzuconych ubraniach, skulony. W tle słychać głosy. Wyrzuty sumienia, myśli o tym jakim jestem idiotą, chęć by sobie zrobić krzywdę. Idę do drugiego pokoju, gdzie leżą fotoobrazy na ziemi. Leżę przez jakiś czas. Pojawiają się postacie ubrane na czarno, związują ręce, podnoszą obrazy i odkładają na jedno miejsce obraz staje się niewyraźny. Powoli przesuwają się w dwóch kierunkach krępując moje ruchy. Gdy się kończy sznur, wychodzą, a ja leżę na podłodze. Wypowiedzi osób o lęku, bólu mięśni, zmęczeniu. Kamera na drzwi łazienki słychać odgłosy wymiotowania. Wychodzę krew leci z nosa.

Scena szósta.
Siedzę w pokoju, patrzę czasem w okno, przed sobą mam listy, obok kilka książek a w ręce długopis i
niedokończony tekst. Mówię cytat z filmu zielona mila. Pojawiają się nagrania osób mówiących o tym czego się
boją. Krótkie ujęcie jak stoję w masce konia przed lustrem …. Napisy końcowe…