Od kilku dni chodzi za mną temat związków (w moim konkretnym przypadku).
Zaczęło mnie trochę męczyć pytania o to kiedy, dlaczego, po co i na co.
Na chwilę obecną życie w pojedynkę wydaje mi się najlepszą opcją jaką wybrałem i nie uważam że bycie singlem to to samo co samotność.
Wiele osób się nasłuchało że trzeba sobie kogoś znaleźć bo starość, bo dzieci że to główny sens naszego życia itp.
Jeśli masz taką potrzebę „bzykać” się raz w tygodniu, twoja sprawa. Czasem się zdarzają takie osobniki jak ja, gdzie wolę np. pojeździć autem czy przeczytać książkę niż zagadywać do dziewczyn.

Jestem singlem bo:

  1. nie mam potrzeby dzielić czasu
    To po części wynika z poprzednich relacji, gdy się okazywało że to był czas w 80 % stracony.
  2. Starać się, by po pewnym czasie usłyszeć
    Nic z tego nie będzie, bo tak
  3. Nie muszę się zastanawiać czy powiedziałem coś nie tak, czy też rozmyślać i rozwijać „super zagmatwaną naturę kobiet”
    Dla mnie liczą się jasne sytuacje, czasem mnie to ruszy i będę się oburzał jak małe dziecko, ale przecież to minie.
  4. Brak przywiązania do miejsca
    Planuję wyjazd, a czy mógłbym o tym myśleć będąc w związku? no ciężko, bo i z czasem by trzeb było myśleć o większym mieszkaniu, o dzieciach itp.
  5. Niechęć do posiadania dzieci
    Owszem czasem myślę jak by to było, gdyby się pojawił taki mały ja.
  6. Postanowiłem że będę miał przeogromne oczekiwania co do wybranki, jeśli by się miała pojawić… Na pewno musiała by spełniać punkty o których wspomina Tomek Tomczyk na swoim blogu: JasonHunt
    D
    o tego ważne by motywowała mnie do ćwiczeń fizycznych jak i do kreatywnej twórczości. Czyli artystka kochająca tworzyć na siłowni.
  7. Co do seksu , zwyczajnie mnie się znudził… czy to dziwne? może dla Ciebie.

Temat oczywiście z czasem rozwinę, lecz na tę chwilę to są główne powody, dla których nie czuję potrzeby bycia w związku jakim kolwiek.

Ps. dotychczas miałem do czynienia z osobami ze zdiagnozowanym borderline, bulimią, głupim chamstwem czy ostatecznie z potrzebą skoczenia z bloku.
Oczywiście do tego grona nie chcę zaliczyć Wiktorii, Ani czy Pauliny… po prostu popełniłem wówczas o jeden błąd za dużo.

Pps. dla „tradycjonalistów”, faceci mnie nie pociągają, możecie spać spokojnie.

Przy okazji parę zalet życia w pojedynkę … znalezione w sieci

Czuję się wolny, nikomu nie muszę się tłumaczyć. Mam mnóstwo czasu na życie towarzyskie, hobby i własny rozwój

Jacek Walkiewicz

 

Czasem się zdarzają osoby, które wolą żyć w pojedynkę i nie dlatego że nie potrafią kogoś znaleźć, czasem to świadomy wybór… Jedyne co mnie męczy to próba wepchnięcia w jakiś związek bo oni są i ja też muszę być.