Chcąc dotrzeć do większego grona uczestników, utworzyłem grupę jak i wydarzenie na fb.

Karol Michalik: Na wstępie naszej rozmowy, poproszę byś powiedział kilka słów o sobie, skąd jesteś, i czym się obecnie zajmujesz.

Patryk Witczuk: Więc, w tym roku skończę 22 lata, normalny chłopak z pasjami i celem w życiu. Nie poddający się i idący zawsze do przodu. Jestem ze Szczecinka, miasteczko około 40-tysięczne w województwie zachodniopomorskim. Jest niezwykle urokliwe, warto je zobaczyć na żywo choćby raz. Obecnie zajmuję się pisaniem i robieniem relacji (właśnie tekst, zdjęcia) z imprez sportowych, choć nie tylko do lokalnego tytułu prasowego. Atmosfera w redakcji świetna, tak samo ludzie. Będę miał co wspominać, choć to jeszcze oczywiście nie koniec. Kocham pisać i fotografować. Dlatego podoba mi się moje obecne zajęcie.

K.M.: Jesteś optymistą?

P.W.: Dobre pytanie. Powiem Ci, że tak. Może nie patrzę na świat przez przysłowiowe „różowe okulary”, ale nie lubię myśleć negatywnie. Tego trzeba się nauczyć. A pozytywne myślenie ma tylko i wyłącznie plusy. Warto o tym pamiętać.

K.M.:Poznałeś genealogię swojej rodziny?

P.W.: Niezbyt. Naprawdę. Brakuje danych wielu osób, a ciężko jest je (te dane) odnaleźć.

K.M.:Rozmawiałeś ze swoimi rodzicami / dziadkami o ich wspomnieniach?

P.W.: Wspomnień za wiele niestety nie mam. W bardzo młodym wieku straciłem osoby, których mi brakuje. Tatę w wieku 4 lat, babcię i dziadka jeszcze przed moimi narodzinami, a następną babcię też w wieku 4 lat. Wspomnienia i opowiadania znam tylko od mojej mamy, która pamięta, co mówiła jej własna matka i ojciec za życia. Ale pamiętam te historie, chociażby o II wojnie światowej i uniknięciu śmierci.

K.M.:A jakie są Twoje najwcześniejsze wspomnienia z dzieciństwa?

P.W.: Jak bawiłem się z siostrą bliźniaczką na środku pokoju (co ciekawe – mam jeszcze dwie starsze siostry, również bliźniaczki). Nie pamiętam teraz, czym. Ale wiem, że było fajnie. Cieszę się, że miałem osobę w tym samym wieku, nie nudziłem się. Zresztą jest tak do dziś.

K.M.: Miałeś okazję spisać wspomnienia rodziny, czy też własne?

P.W.: Nie. Wspomnień za wiele nie ma.

K.M.: Myślałeś by jednak zachować choć te które znasz ? choć tyle wspomnień, które przekazała mama?

P.W.: Póki co, mam jeszcze dobrą pamięć, więc spisywać nie muszę wspomnień, ale kiedyś na pewno zachowam je, bo są ważne i szkoda by było, gdyby „wyparowały”.

K.M.: Jaką wiadomość, chciałbyś przekazać następnym pokoleniom?

P.W.:By żyli najlepiej jak mogą, by nie patrzeli na innych i byli dumni z każdego swojego sukcesu.

K.M.: Najbardziej szalona rzecz którą zrobiłeś…

P.W.: Hmm. Szalonej jakiejś mocnej nie posiadam. Ale mogę powiedzieć jedną z głupszych: jako 6-latek, na wsi, wsadziłem palec do dziurki po kłódce i… nie mogłem go wyjąć. Płakałem, palec puchnął. Ale pomogło mydło. Byłem tak ciekawy świata 😉 Najbardziej szaloną rzeczą, którą zrobię, będzie napisanie własnej książki 😀

K.M.: masz już temat, o czym chciałbyś napisać książkę?

P.W.: Oczywiście, mam całą wizję w głowie. Nie chcę za dużo zdradzać, ale główną bohaterką będzie kobieta, a w zasadzie młoda dziewczyna, która jednak musiała zrobić w życiu coś bardzo bezsensownego i to widmo będzie się za nią ciągnęło latami. Cofnąć czasu jednak się nie da. Napisanie swojej książki jest czymś niesamowitym, bardzo chcę wydać swoją.

K.M.: Masz kontakt ze znajomymi z dzieciństwa?

P.W.: Z takiego wczesnego dzieciństwa, to tylko z jednym kolegą – znamy się odkąd tylko pamiętam. Mamy kontakt do dzisiaj. I to naprawdę dobry. Miewa on czasami swoje humorki i dziwne zachowania, ale dogadujemy się i to mnie niezwykle cieszy.

K.M.: Którego z dawnych przyjaciół/znajomych najbardziej Ci brak?

P.W.: Powiem tak: brakowało mi, gdy byłem młodszy o te kilka lat. Chodziło o kolegę, który przez kilka lat mieszkał naprzeciwko mnie. Później się wyprowadził i kontakt się urwał całkowicie. Ale teraz każdy ma swoje życie. Stało się i tyle.

K.M.: A jaki masz kontakt z rodziną?

P.W.: Tylko z najbliższym gronem mam dobry kontakt. Reszta mojej rodziny wiedzie swoje życie, telefonów jest niewiele. Powiem więcej: nie ma ich wcale. Ale szczerze? Nie przywiązuję do tego jakiejś dużej uwagi. Ważne, że mam tych najbliższych wokół siebie i to mi wystarcza w zupełności.

K.M.: Co sądzisz o posiadaniu rodziny?

P.W.: Rodzina to coś niezwykłego. Rodzina potrafi zmienić i ukształtować człowieka. Może to brzmi dziwnie, ale tak jest. Sam nie posiadam swojej rodziny: partnerki, dziecka. Ale wiem, że to jest coś, co zostaje na stałe. Rodzina to nie kaprys, ani wyzwanie. To uczucie i ciepło.

K.M.: Pasje / hobby, co lubisz robić w wolnym czasie?

P.W.: Wcześniej wspomniałem o dziennikarstwie, pisaniu i fotografii. Tak jest. Uwielbiam pisać odkąd tylko pamiętam. Wypracowania na polskim kochałem, a nawet prowadziłem pamiętniki. Później pisałem do kilku serwisów, a nawet zrobiłem wywiad i dwa mniejsze materiały do magazynu CKM. Fotografia jest od niedawna. Uczę się jej, dlatego dziękuję wszystkim „moim” modelkom za pozowanie i czas, jaki dla mnie poświęcają.

K.M.:Zachowujesz czasopisma, w których ukazały się twoje prace ?

P.W.: Oczywiście, że zachowuję, dlatego też posiadam CKMy, a nawet tygodnik lokalny Temat, gdzie były moje wywiady, teksty, relacje. To namacalna pamiątka tego, co się robi. Za kilka, kilkanaście lat, fajnie będzie obejrzeć czy poczytać, o czym się pisało i czy styl pisania się zmienił. Takie porównanie.

K.M.: Nie obawiasz się zmian jakie zachodzą w prasie ?

P.W.: W ostatnich latach, systematycznie spada zainteresowanie prasą. Wiadomo, mamy wszechobecny internet, tam możemy znaleźć wszystko, co chcemy. Wersja papierowa idzie w odstawkę. A szkoda, bo uważam, że trzymanie w ręku papierowego wydania, wręcz umila lekturę. Na pewne jednak sytuacje nie mamy wpływu. Ty powiesz jedno, a pięciu innych będzie przeciwko Tobie.

K.M.: Ścieżka kariery, co miało wpływ na wybór kierunku?

P.W.: Właśnie moje zamiłowanie do pisania. Iść się powinno tam, gdzie czujemy się dobrze. Nic na siłę.

K.M.: Jakie umiejętności są niezbędne w Twoim zawodzie?

P.W.: Lekkie pióro, dobra znajomość języka i ortografii. To takie podstawy, które znać trzeba, jeśli chce się pisać. Już tak profesjonalniej.

K.M.: Twoje miasto rodzinne, interesowałeś się jego historią?

P.W.: Owszem. Historia to, obok polskiego, był mój ulubiony przedmiot. Interesuje mnie zwłaszcza tematyka II wojny światowej. Moje miasto, Szczecinek, ma historię niezwykle ciekawą. Do 1945 roku nazwa jego to Neustettin, oczywiście do wtedy było miastem niemieckim. Po 1945 roku już polskim.

K.M.: Miejsca, do których często wracasz?

P.W.: Jeśli mam być szczery, to nie mam takiego miejsca. Również niezbyt dużo podróżuję. Mam nadzieję i plany to zmienić. Ale miejsca nie mam.

K.M.: Kto miał największy wpływ na Twoje życie?

P.W.: Ja sam. Mama mnie wychowała, pomogła bardzo, za co jej dziękuję. Jednak wszystko, co wydarzyło się dalej, to już tylko moja decyzja i moja wizja, że tak powiem. Od dawna wiedziałem, co chcę robić.

K.M.: Kogo uważasz za swój największy autorytet?

P.W.: Na zawsze będą to moi rodzice. To oni dali mi to wszystko, co mam okazję oglądać, dotykać, podziwiać. Dar życia.

K.M.: Którego z Polskich artystów cenisz najbardziej?

P.W.: W ostatnich latach mocno polubiłem Michała Szpaka. Jego podejście do życia, do negatywnych ludzi, jest naprawdę fajne i to widać. Może nie każdy to dostrzega, ale ja to tak widzę. Do tego talent, co pokazał chociażby na ostatniej Eurowizji.

K.M.: Jak dużo myślisz o sobie i swoich potrzebach?

P.W.: Myślę o tym, kiedy znajdę wreszcie tę jedyną 😉 a tak poważnie, to staram się o sobie za dużo nie myśleć. Chcę robić to, co sprawia mi olbrzymią radość. To są właśnie moje potrzeby. Pieniędzy obecnie nie potrzebuje, sławy też. A pasji nie odbierze mi nikt. To jest coś mojego.

K.M.: O kogo troszczysz się najbardziej?

P.W.: Normalnie powinno się tutaj pojawić, że kogoś z rodziny. Ale jesteśmy na tyle dorośli, że jakieś duże troszczenie się nam nie potrzebne w rodzinie. Tylko, żeby tego nie mylić z tym, że najbliżsi mnie nie obchodzą. Bo obchodzą i to bardzo. Jeśli chodzi o moją pasję, to troszczę się o swoich czytelników, odbiorców. Wspieram w mailach, pomagam. A nawet w treściach, które przygotowuję – chcę, by były jak najlepsze. To wszystko dla ludzi.

K.M.: Jak oceniasz rok 2016?

P.W.: Rok ten był dla mnie dobry. Spełniłem jedno ze swoich marzeń, a mianowicie przygotowałem coś do dużego, ogólnopolskiego magazynu – wspomnianego już CKM. Także założyłem obecnego bloga, zdobyłem piąte miejsce w konkursie na Męski Blog Roku Men’s Health w kategorii Męskie Sprawy. Poznałem nowych, świetnych ludzi, którzy potrafią mnie docenić i pomóc: motywatora Marcina Jabłońskiego, miss Euro 2016 Martę Barczok, modelkę Mishę Czumaczenko i innych. Dziękuję im z całego serca.

K.M.: Najważniejsze wydarzenie minionego roku?

P.W.: Jeśli o mnie chodzi, to na pewno będzie to założenie mojego bloga. Miało to miejsce dokładnie 1 kwietnia, a regularne treści pojawiają się od maja. Rozwijam go, wykupiłem własną domenę, dbam o każdy aspekt i kocham to. Piszę głównie o związkach, partnerstwie, problemach życia codziennego, robię wywiady, doradzam.

A jeżeli mówimy o jakimś wydarzeniu ze świata, to pójdę w dziedzinę sportu – Reprezentacja Polski w piłce nożnej bliska półfinału Mistrzostw Europy.

K.M.: Co jest dla Ciebie najważniejsze?

P.W.: Najważniejsze dla mnie to być sobą. Nie udawać innych, jak wiemy – kłamstwo ma krótkie nogi i prędzej czy później wyjdzie na jaw. Żyjmy po swojemu i nie krzywdźmy innych. Nie róbmy życiowego „kopiuj – wklej”. Po co mam klony?

K.M.: Jak oceniasz sytuację w kraju i na świecie?

P.W.: Chciałbym się nie wypowiadać na temat sytuacji w naszym kraju, bo śmieszy mnie ona z każdym kolejnym rokiem coraz bardziej. Te dziwne decyzje rządu, pochodzenie do obywateli i to przez osoby pełniące wysokie funkcje, mają wysokie stanowiska. Nie potrafię dużo zrozumieć i zmienić za wiele też się niestety nie da. Na świecie natomiast sytuacja również nie jest najlepsza. Uchodźcy, zamachy terrorystyczne, wojny domowe nie zwiastują niczego dobrego. Szkoda, że tak jest. Ale co my możemy? Możemy jedynie wpłynąć na poszczególne osoby z naszego grona. Nic poza tym.

K.M.: Obawy i nadzieje na przyszłość?

P.W.: Obawy? Obawiam się, że znowu zostanę przez kogoś skrzywdzony. Pomyślisz, jakie znowu? A na przykład o dziewczynach, które bez dobrego poznania, obrażały mnie i skreślały. Tak niestety było. W sumie, nie boli mnie to, lecz utwierdza w przekonaniu, że ludzi mściwych, zawistnych, jest wokół nas więcej, niż myślimy. Musimy się takich wystrzegać, choć nie zawsze tak można.

Nadzieje – duże nadzieje wiążę z moim blogowaniem i pisaniem. Chcę się nadal rozwijać, pisać i uczyć. Robiąc to, będę szczęśliwy.

K.M.: Jaką ostatnio przeczytałeś książkę?

P.W.: Przeczytałem „I boję się snów” Wandy Półtawskiej. Książka o młodych dziewczynach, koleżankach, które trafiły do obozu zagłady w czasie II wojny światowej. Książka na faktach, warto przeczytać.

K.M.: Poproszę o pierwszą myśl gdy słyszysz:

Wiara – modlitwa

Nadzieja – siła

Miłość – bliskość

Rodzina – pomoc

Ojczyzna – duma

Polska – patriotyzm

Przyjaźń – dobre relacje

Praca – stabilność

Życie – dar

Nienawiść – zagłada

Wojna – ciemność

K.M.: Gdzie się widzisz za 10 lat?

P.W.: Szczerze, to nie chcę tak daleko wybiegać myślami, ale bardzo bym chciał być jedną z osób, która będzie pracowała w dużym tytule prasowym. Nie tylko w dziale sportowym. A co będzie, czas pokaże.

K.M.: Jaką cechę charakteru chciałbyś posiadać?

P.W.: Chciałbym się mniej denerwować 🙂 czasami potrafię się wkurzyć na byle co, ale staram się nad tym panować. Jak wiadomo – jesteśmy tylko ludźmi i w naszej naturze jest czasami się powściekać 😉

K.M.: Wierzysz w przesądy? jeśli tak to jakie?

P.W.: Nie, nie wierzę.

K.M.: Wierzysz w horoskopy?

P.W.: Horoskopy od czasu do czasu czytam, ale w to, co tam jest, zbytnio nie wierzę, to raczej zwykła, czysta ciekawość.

K.M.: Co Cię najbardziej stresuje?

P.W.: Często brak czasu. Nie źli ludzie, a czas. Właśnie on. Nie lubię pośpiechu, ale tak czasami trzeba. I nie mamy na to wpływu.

K.M.: Jak radzisz sobie ze smutkiem i stresem?

P.W.: Staram się nie mieć smutków i stresów 🙂 pomyślę sobie trochę, przeanalizuję, wyciągnę wnioski i pójdę dalej robić swoje. Pamiętajmy, że smutni nie robimy się bez powodu i trzeba znaleźć tego przyczynę.

K.M.: Czego się najbardziej boisz?

P.W.: Boję się samotności.

K.M.: Na kim lubisz się wzorować?

P.W.: Chcę być sobą, nie wzorować się na innych. Mieć swój własny styl.

K.M.: Co napędza Cię do działania?

P.W.: To uczucie, że to, co robię, sprawia radość innym ludziom. Że darzą mnie zaufaniem, proszą o wsparcie. Nie ma większej dawki motywacji, co ludzie dostrzegający to, co robisz z sercem. To wspaniały bodziec. Każdemu tego życzę.

K.M.: Czego brakuje Ci w życiu?

P.W.: Miłości. Że nie mogę jej znaleźć. Może źle szukam, ale fakty są jakie są. Do tego mściwe osoby wcale mi nie ułatwiają w życiu czegokolwiek, a próbują zranić. Ja się nie daje.

Brakuje mi też sprawiedliwości na świecie. Jej nie było nigdy, ale szkoda, że tak jest. Może kiedyś się to zmieni. Z dużym naciskiem na te „może”. Wiem, że nic na siłę, że do wszystkiego potrzeba czasu.

K.M.: Kto może na Tobie polegać?

P.W.: Najbliższe osoby, ale… nie tylko. Naprawdę, potrafię pomóc wielu osobom, których nawet osobiście nie znam. Taki po prostu jestem i dobrze mi z tym. I choć nie zawsze dobroć okazywana do mnie wracała, to mimo wszystko jestem zadowolony.

K.M.: Jakie błędy najłatwiej wybaczasz?

P.W.: Ogólnie błędy powinno się wybaczać, każdy je przecież popełnia. Nie ma ludzi nieomylnych. Nigdy nie wybaczyłbym zdrady, czy braku szacunku do kobiet, podnoszenia na nie ręki. Wybaczyć potrafię sytuację, w której ktoś po prostu mi czegoś zazdrości i chce zniszczyć moje plany, marzenia. Jednak, gdy przeprosi, dostrzeże swój błąd – wówczas nie widzę problemu w wybaczeniu.

K.M.: Czego chciałbyś w życiu spróbować?

P.W.: Skoku spadochronem z lecącego samolotu. Ciekawie, z dawką emocji, adrenaliną. To byłoby interesujące przeżycie.

K.M.: Na co marnujesz najwięcej czasu?

P.W.: Uważam, że swój czas wykorzystuję w stu procentach. Nie marnuję go, a przynajmniej tak mi się wydaje. Jeśli jednak mam coś wybrać, to na głupoty. Niewielkie rzeczy, które są niepotrzebne. Myślenie o głupotach.

K.M.: Co jest Twoją mocną stroną?

P.W.: Zaangażowanie, wola walki, determinacja. Taki jestem i to w sobie cenię. To moje mocne strony.

K.M.: Czy uważasz się za patriotę?

P.W.: Tak. I nie boję się o tym mówić. Znam historię naszego kraju, gdy są ważne rocznice, też nie wstydzę się o tym mówić. O bohaterskich Polakach to samo. Powiem Ci, że smutne jest, gdy widzi się typowych „dresów” z piwem w ręku, szalikiem „Je**ć policję” i noszących bluzę z symbolem Polski Walczącej. Bo to modne? Nie tędy droga. Dużo z tych osób pewnie nawet nie wie, co to oznacza i kiedy symbol ten był używany… Niestety, taka jest prawda.

K.M.: Na co poświęcasz najwięcej czasu?

P.W.: Na pisanie 😀 dużo czasu na to poświęcam, chcę, by wszystko było na jak najwyższym poziomie. Jak już się za coś zabieram, to chcę, by odbiorcy mieli najlepszą treść. Wartościową treść.

K.M.: Jakie marzenie udało Ci się ostatnio zrealizować?

P.W.: Jak już wcześniej mówiłem, udało mi się pojawić w dużym, cenionym miesięczniku o zasięgu ogólnopolskim. Dziękuję z tego miejsca redakcji za otrzymaną szansę i zaufanie. Od dawien dawna chciałem mieć również swój własny adres w sieci i wykupiłem domenę, dzięki temu mój blog jest coraz bardziej profesjonalny, a to tylko jeden z aspektów, by blog rósł w siłę. Należy pamiętać, że marzenia się nie spełniają – je się spełnia. Nic się samo nie wydarzy, dopóki nie ruszymy tyłka z fotela. Taka jest prawda. Jeżeli czegoś mocno pragniesz i dążysz do tego, by to osiągnąć, to Twój cel się ziści. I wcale nie jest o to trudno.

K.M.: Czego oczekujesz od Życia?

P.W.: Życie – samych dobrych ludzi na drodze. Zbyt dużo takich nie poznałem, a wszystkich tych, którzy mnie nienawidzili lub nadal to robią – chciałbym pozdrowić środkowym palcem. Nie chcę mieć z nimi nic wspólnego. Taki etap do zwykłego wymazania z pamięci.

K.M.: Co Cię inspiruje?

P.W.: Ludzie z pasją i dokładnymi celami w życiu. To są naprawdę ciekawe osoby. Niektórzy powiedzą, że to nudziarze, przegrywy – ja myślę inaczej: wartościowi i świetni ludzie, a nudziarzami są właśnie osoby, które mówią inaczej.

K.M.: Co jest gorsze: ponieść porażkę czy nie spróbować?

P.W.: Porażka jest wkalkulowana w nasze życie. Raz ta porażka jest większa, raz mniejsza. Ale dopóki nie spróbujemy, to nigdy nie dowiemy się odpowiedzi na to często nurtujące nas pytanie: Czy możemy? Wolę spróbować, ocenić realnie swoje szanse i przegrać, niż ponieść porażkę tak zwanym walkowerem.

K.M.: Co dla Ciebie oznacza: człowiek?

P.W.: Istota potrafiąca dać wiele radości, jak i bardzo dotkliwie skrzywdzić. Często zbłąkana, obarczona problemami i kłopotami, jak i sukcesami. Człowiek sam w sobie jest niezwykle ciekawy, intrygujący.

K.M.: Jesteśmy sami w kosmosie?

P.W.: Uważam, że jesteśmy sami, ale kto to wie, czy jakiś istot nowych w kosmosie nie ma. Nie zapominajmy, że obserwują nas jeszcze satelity i inne śmieszne obiekty, więc coś tam jest. Trzeba by było to wszystko dokładnie zbadać.

K.M.: Ufasz sobie?

P.W.: Ufam. W 99,9 procentach. Ta jedna dziesiąta to miejsce na pomyłkę 😉

K.M.: Twoje największe osiągnięcie?

P.W.: Pojawienie się w CKM, 5. miejsce w Blogu Roku 2016 Men’s Health. O tym wszystkim już wcześniej wspominałem. To związane z moją pasją. Z życia wybiorę umiejętność słuchania ludzi. Nie każdy to potrafi.

K.M.: Kiedy ostatnio wysłałeś list?

P.W.: W grudniu, jakoś tydzień przed świętami. Jeszcze nie zapomniałem o tej metodzie wysyłania wiadomości za pośrednictwem poczty.

K.M.: Co chciałbyś zmienić w Polakach?

P.W.: Mentalność, by tyle nie narzekali, a wzięli sprawy w swoje ręce. Sytuacja jaka jest, każdy widzi, ale warto chociaż spróbować się zmienić.

K.M.: Masz jakieś uzależnienie?

P.W.: Jestem uzależniony od… pisania 🙂 piszę, piszę i piszę. W życiu zapaliłem – uwaga – jednego papierosa, nie zażywam narkotyków, a alkohol piję okazyjnie. Mówią, że „złoty chłopak” jestem – coś w tym jest 😉

K.M.: Czego żałujesz?

P.W.: Żałuję tego, że mój tata zmarł, gdy miałem zaledwie cztery latka, że nie mógł widzieć, jak się rozwijam, pójść ze mną na piwo, porozmawiać. Nie żałuję swoich decyzji, bowiem każda niesie za sobą konsekwencje i trzeba je wziąć „na klatę”.

K.M.: Masz swoje miejsce w sieci? Gdzie Cię można spotkać?

P.W.: Owszem:

BlogInstagramFacebook

K.M.: Mógłbym liczyć na krótką recenzję mojej poezji?

P.W.:  Na pewno się dogadamy, na moim blogu mogę pisać o wszystkim 🙂