Od jakiegoś czasu zamknąłem się w swoim małym świecie… Nie oczekuję pobłażliwości, litości.

Dosłownie i w przenośni. Wszystko za sprawą nowych leków, które przez pewien czas mogą mieć dziwne skutki uboczne… Wziąłem to za szansę, by rozpocząć taką prawdziwą walkę z samym sobą. Muszę przyznać przed samym sobą, patrząc w lustro, że przegrywam życie na własne życzenie. Pozwoliłem by lęk opanował moje życie, kierując w stronę uzależnień czy też głupich i ryzykownych zachowań.

Lęk

Na początku bałem się psów, i w niektórych sytuacjach. Z każdym rokiem lęk staje się coraz bardziej absurdalny. Są chwile, gdy ogarnia mnie panika, będąc na urodzinach u kuzynki czy u brata. Atak paniki pojawia się nagle. Czasem wystarczy czyjś podniesiony głos, a czasem jedna myśl. Jest on, jak ziarno, kiełkujące w umyśle. Trochę jak bluszcz, oplata umysł, paraliżując ciało. Coraz częściej wywołuje chęć ciągłego płaczu, lecz ja już nie potrafię płakać. Zostaje pustka, a po niej ogromne zmęczenie. Pragnienie by się gdzieś schować, w małym ciasnym pomieszczeniu.

Naiwność

Z przykrością muszę stwierdzić że bardzo łatwo jest mi się czymś zafascynować. Chciało by się wręcz napisać, że bardzo łatwo się czymś podniecam. Bardzo ogólnie mówiąc, mam słomiany zapał. Mam swoje „cykle” gdy po prostu jestem nakręcony i wymyślam różne rzeczy. By po kilku dniach, czy godzinach wpaść w emocjonalną przepaść i wszystko rzucić w kąt. Nie dziwię się, że nie jestem brany poważnie… skoro tyle razy zawiodłem, nawet samego siebie.

Zaufanie

Nie mogę prosić rodziców by mi na nowo zaufali. I wiem, że gdybym o to zapytał. To ze względu na miłość, odpowiedzieliby że mi ufają. Jednak utraconego zaufania, nie można odzyskać. Jeśli mnie znasz, proszę odpowiedz na to pytanie. Czy mi ufasz? 

Gdybym spotkał takiego Karola Michalika, z całą pewnością nie otrzymałby mojego zaufania. Nawet, po 10 latach bliskiej znajomości.

Czy byłbym zdolny?

Czasem gdy czytam nagłówki gazet, zastanawiam się, czy byłbym zdolny do tych wszystkich okropności. Czy potrafiłbym zabić, czy też w jakiś inny sposób skrzywdzić drugą osobę. Przerasta mnie świadomość, że pod wpływem chwili, czy nawet narkotyków, mógłbym wyrządzić wiele zła. Bo skoro, przyszły mi do głowy takie myśli… to pewnie byłbym zdolny.

Wiara

Kiedyś najprawdopodobniej była we mnie choć mała iskierka wiary. Teraz gdy czasem idę do kościoła, nie czuję by kiedykolwiek Bóg był obecny. Widzę jedynie pokolenia ludzi, przynoszących swe troski i radości. Dla mnie religia została stworzona z potrzeby, wyjaśnienia tego co doświadczamy. By dostać odpowiedź, na pytania, których umysł nie był w stanie ogarnąć. Jednak mimo mojej postawy, uważam że wiara w boga, dla wielu jest bardzo potrzebna. Daje pewną stabilność w tak niepewnych i burzliwych czasach.

Jestem odpowiedzialny za swe czyny, na które miałem wpływ. Nie chcę i nie mogę zrzucić winy na diabła czy plany Boga.

Miłość

O miłości mówi się wiele. Dla mnie takim ideałem stała się Ania I, którą poznałem na studiach w Opolu. Z każdym rokiem, coraz bardziej staje się niedoścignionym ideałem. Tak miała wiele wad, choć o wiele więcej zalet. Jednak jestem świadom, że związek nie miał prawa bytu. Myśl o nim pozwala mi by odrzucić jakie kolwiek próby wejścia w nowe relacje. W pewnym stopniu cieszą mnie życzenia kobiet. Życzenia w stylu ” Fajnie się z tobą gada, ale powodzenia w dalszym poszukiwaniu miłości…. może ta następna…”. We mnie jest tyle lęku, że otwarcie i świadomie wybrałem przejście przez to krótkie życie w pojedynkę. Nie jestem w stanie zapewnić bezpieczeństwa, ani też nie wiem jak długo wytrzymam.

Nienawiść

Czuję nienawiść, do samego siebie. Na samą myśl, że miałbym z kimś porozmawiać, coś zrobić. Za każdym razem, gdy piszę, robię zdjęcia. Ogarnia mnie wręcz obrzydzenie. Umysł szepta mi, że ludzie chcą ze mną rozmawiać albo z „dobrego serca” albo tylko dlatego że się im narzucam, a nie chcą mnie urazić.

Każdego dnia

Nauczyłem się zakładać maski, pokazywać się w roli szalonego chłopaka z małej miejscowości. Nieco leniwego, zapatrzonego w swoje auto czy też przesiadującego godzinami na komputerze czy komórce. Za każdym razem gdy zasypiam, powtarzam w myślach, bym się już nie obudził. Myśl o wypadku, stała się obsesją. Pragnienie by to wszystko się skończyło… doprowadziło mnie do tego gdzie jestem, a raczej kim jestem.

Staram się napisać do Ani listy, by w razie gdybym przegrał. Pozostawić jakiś ślad po sobie, jakieś świadectwo mojego życia. Wiem, że z tym wszystkim nie poradzę sobie sam. Wegetuję w zaklętym kręgu, powtarzając ciągle te same błędy wciąż na nowo. Dlaczego to wszystko napisałem? jest to wstęp do listów, a one są dla mnie pewnego rodzaju spowiedzią. Publicznym przyznaniem się do porażki…

Przepraszam, choć na to już chyba za późno… teraz pozostaje walka o to co mi pozostało.

[0]
0.00 zł Zobacz

Formularz zamówienia

NazwaCena
Anuluj