Kamyk

Bawię się kamykiem, drobnym, nad własnym urwiskiem. W pięknych słów obrazem, malowany staje się świat. Gwiazda dnia, rozjaśnia stale Twe nieobecne życie. Jesteś, jedynie w snach, jak to słońce, wskazujesz mi szczyt. Urwisko staje się strome, ręce stają się podobne do ołowiu. Świeci, jasnym blaskiem, w bezwietrzny dzień. Wiem… tak, ja to wiem. Czym się […]

Rozmowa

Odkąd czytam książki, mniejsza pozostaje… ochota na rozmowy. Słowa grzęzną, gdzieś uciekają. Słowa grzęzną, stają się nieważne. Niewypowiedziane nadzieje, kreujące niepewność.

Środa

Natłok zbyt szczerych słów. Pozostawione myśli, biegną gdzieś przed siebie. Wracam do swego kąta, w pokoju samotności. Tam jest mi cieplej, tam nie ma cudzych spojrzeń. Tak mija mi ten dzień, na spełnieniu myśli tej… żyć, samotnym być. Tyle pytań, ile bicia serc. Zdjęcie maski, zalanej morzem łez. Nie chcę już jej, nie potrzebna mi. […]

Lęk

  I tak nastał wieczór. Niebo przykryte chmurami, I gwiazd miliony, niewidoczne… Wciąż nieznane. Siedzę w pokoju, gdzież by inaczej. Dzień pochmurny, Dzień pełen łez. Choć nie uronię; ni jednej z nich. W środku czuję rozdarcie, lęk przyszłych dni. Co jeśli Cię pokochałem, A Ty sercem jesteś z nim. Boję się niepewnych dni. Płynę rzeką […]

Skorupa

Ciałem jestem, w świecie tym. Skorupa, pusta węgielna. Dusza ma, w jeziorze obrzydzenia, Dąży do wyspy osamotnienia. Na skraju przepaści, Jeden krok, jedna chwila. Pozostawie po sobie różę. Pragnę unicestwienia… Z głębi spoglądam na świat. Wokół mija mnie świat. Jestem nieproszonym gościem, sępem poranionym. Mów do mnie jeszcze, Choć słowa ulatują w przeszłość. Pragnę miłości, […]

Jestem

Jestem chaosem, energią cierpienia. Pozbawiony uczuć, targany wiecznością. Wprowadzam na swej drodze zamęt. Dążąc do osamotnienia, lgnę do ludzi, wysysając ich marzenia. Wampir emocji, skrywa się w mej duszy. Daj mi poznać bicie swego serca. Wtuleni w siebie, niczym Adam i Ewa. Jestem chwilą zwątpienia, kroplą chaosu, bólem skrytym w mroku. Nie rozświetli go nawet, […]

I oto jestem

I oto jestem. Robaczywy w swej naturze. Sfrustrowanym wichrzycielem. Przepowiednia przypieczętowałem swój los Darem piekieł, pogardą niebios I oto jestem. W istocie ciałem, duchem niekoniecznie. Umieram samotnie, nieco pochopnie. I upada ten, co przyszłość swą zobaczył. Upada boleśnie gdyż bogu krzywd nie wybaczył